Silosy w obsłudze posprzedażowej: jak je oswoić, a nie zwalczać
Mimo iż technologia gna do przodu, to w wielu organizacjach informacje o kliencie są rozproszone między CRM, e-maile, systemy ticketowe, notatki działów, systemy dziedzinowe.
Mimo iż technologia gna do przodu, to w wielu organizacjach informacje o kliencie są rozproszone między CRM, e-maile, systemy ticketowe, notatki działów, systemy dziedzinowe.
Mimo iż technologia gna do przodu, to w wielu organizacjach informacje o kliencie są rozproszone między CRM, e-maile, systemy ticketowe, notatki działów, systemy dziedzinowe.
Skutki znamy aż za dobrze:
Brzmi znajomo? To nie są przypadki, tylko efekt działania silosów informacyjnych i organizacyjnych, frustrujący – i klientów i pracowników i zarządzających.
Nie ma jednej „magicznej różdżki”, która zlikwiduje silosy. Ale można je „rozbroić” procesowo, technologicznie i kulturowo.
Zamiast walczyć z ich istnieniem, lepiej nauczyć się niwelować ich wpływ na doświadczenie klienta (Customer Experience) i tym samym na efekty biznesowe.
Co według mnie naprawdę działa?
Oczywiste? Tak, ale diabeł tkwi w szczegółach. Od czego zacząć, co wykorzystać, a z czym się pogodzić? Jak głęboko „zanurkować” skoro każdy dział cały czas optymalizuje swoje procedury i narzędzia?
1. Silos IT/PMO i systemy ticketowe.
Działy IT i PMO pracują w systemach takich jak Jira, bo potrzebują środowiska dopasowanego do ich zadań. Problem zaczyna się, gdy zgłoszenie klienta trafia do ticketu i „znika” z oczu zespołu obsługi.
Efekt? Rozjazd kontekstu, brak pełnego wglądu w sprawę klienta i jej kontrolowania z jednego miejsca, chaos informacyjny i zbędne koszty.
Co działa?
2. Tam, gdzie wiedza nie płynie dalej.
Nie każdy dział da się łatwo „wpiąć” w obsługę klienta. Przeszkodą może być mocne przyzwyczajenia do posługiwania się tylko e-mailami oraz tłumaczenie, że tak jest najszybciej, że to indywidualne podejście, bo znają pracowników z działu obsługi.
Często rzeczywistym powodem jest obawa przed mierzalnością pracy (np. moment pojawienia się zadania, czas reakcji, dotrzymanie terminu, liczba zwrotów i przekazań), która ujawnia wąskie gardła i odpowiedzialność.
Czasem są to zespoły wewnętrzne (produktowe, finansowe, dyspozytornie, magazyny). Działają we własnych narzędziach ERP ze specjalizowanymi kalkulatorami (lub arkuszami Excel), używają platform do obsługi zamówień oraz wykorzystują e-maile i arkusze, a wszystko to według własnych zamkniętych procedur.
Efekt? Kluczowe etapy procesu toczą się „obok” głównego nurtu, przez co tracimy widoczność, pomiar i kontrolę.
Co działa?
3. Działy obsługi jako silosy? Tak, to też się zdarza.
Obsługa klienta powinna być odporna na silosy – ale niestety często nie jest. Podział geograficzny lub rynkowy, specjalizacja obsługi kanałów lub typów spraw uruchamiają lokalne praktyki i brak standardu jakościowego, ale to tylko wierzchołek góry lodowej braku systemowego podejścia.
Skrzynki oddziałów i skupianie się na kontakcie z klientem (a nie na jego wszystkich sprawach) powodują np. że jeden oddział nie wie o e-mailach klienta w innym oddziale. Pojawiają się „wędrujące e-maile”, następuje utrata ciągłości obsługi klienta, nierównomierne obciążenie działów, wprowadzane są ręczne metody zarządzania.
Efekt? Sprawa odbija się między zespołami i kanałami, a klient traci ciągłość i jasność, kto realnie prowadzi temat.
Co działa?
4. Dział handlowy i CRM jako silos sprzedaży.
CRM to istne królestwo handlowców.
Jednak jeśli po podpisaniu umowy dane nie trafiają dalej, to działy wsparcia startują „od zera” (dane kontaktowe, segmentacja klienta) albo mają utrudniony dostęp i dopiero w trakcie obsługi rekonstruują kontekst klienta – warunki umowy, właściwych opiekunów i doradców – zamiast mieć go dostępnego od pierwszego kontaktu.
Czasem działa to też w drugą stronę i to handlowcy po podpisaniu umowy nagle przestają widzieć obraz całości spraw klienta, bo „przekazali” umowę do obsługi i nie mają dostępu do tego jak umowa jest realizowana.
Efekt? Obsługa klienta działa niezgodnie z umowami i traci czas na poszukiwanie danych, a handlowcy reagują na pojedyncze eskalacje bez obrazu całości spraw klienta.
Co działa?
Zacznij od perspektywy pierwszej linii obsługi klienta. Odpowiedz szczerze na pytania*:
*znamy ich więcej, to tylko kilka punktów na start 🙂
Krok 1 – Uruchomienie „as-is” i identyfikacja
Krok 2 – Standaryzacja i mapowanie danych
Krok 3 – Reguły kierowania i metryki
Krok 4 – Integracje i pełny kontekst
AICM łączy to, czego wymaga dojrzała obsługa posprzedażowa – w jednym miejscu:
Efekt biznesowy: krótszy czas obsługi, mniej przekazań, mniej „odzyskiwania kontekstu”, przewidywalne SLA i realna widoczność wąskich gardeł.
Silosy nie znikną z organizacji – są efektem specjalizacji i skali. Ale to, jak bardzo wpływają na doświadczenie klienta, zależy już od nas. Spójny ekosystem obsługi nie wymaga rewolucji – tylko decyzji, by połączyć procesy, dane i ludzi wokół jednej sprawy.
Każdy krok w tym kierunku to mniej nieporozumień, mniej powtarzanych historii i więcej satysfakcji – zarówno po stronie klienta, jak i zespołów obsługi.
Autor tekstu: Rafał Pedrycz, Senior Business Analyst, AICM Product Owner w Altar